Business Consulting Center

Po godzinach

Magiczna kostka

Tomek, od 1999 w BCC

Kto z nas nie próbował układać kostki Rubika?

A ilu się to udało? Jeśli jesteś jednym z tych, którzy się poddali lub sukces osiągnęli dzięki wyjęciu poszczególnych elementów i włożeniu ich w odpowiednie miejsca – nie załamuj się.

O ile nie jesteś „analitycznym” geniuszem ani czarodziejem – ułożenie tego magicznego sześcianu jest po prostu niemożliwe.

Chyba że opanujesz METODĘ. A właściwie jedną z metod, bo jest ich wiele.

Jeszcze w czasach liceum starałem się rozgryźć tajemnicę kostki. Wtedy nie było to łatwe. Informacje o sposobach układania i algorytmach zdobywaliśmy z kiepskiej jakości kopii powielanych  z zagranicznych czasopism i książek. Byłem w gronie nielicznych, którzy próbowali.

Zainteresowanie powróciło dwa lata temu, gdy znalazłem nowiutką kostkę pod choinką.

Teraz było inaczej. W Internecie jest wiele stron z opisem metod, porady, programy komputerowe, grupy dyskusyjne, kluby. Wcześniej wdawało mi się, że popularność kostki przybladła od moich licealnych czasów, a okazało się, że maniacy „magicznej kostki” organizują ligę SpeedCubingu w przestrzeni wirtualnej. Po raz drugi połknąłem bakcyla.

Układam kostkę według zbliżonej do popularnej wśród maniaków metody opracowanej przez Jessicę Fridrich, w jej uproszczonej, amatorskiej wersji.

Najpierw układa się krzyż na jednej ze ścianek, następnie dwie pierwsze warstwy na ściankach bocznych, potem kolor na ostatniej warstwie i wreszcie zamienia się miejscami klocki z ostatniej warstwy.

Dla każdego z etapów opracowane są algorytmy zwane algami, czyli kombinacje 6-12 ruchów, które mają doprowadzić do ustawienia kolorowych kwadracików w pożądanej pozycji, nie psując tego, co zostało już ułożone.

Na każdym z etapów potrafię zastosować 3-6 algorytmów. Łącznie pamiętam ich około 20. Profesjonaliści znają ich nawet po kilkadziesiąt dla każdego poziomu. To co ja osiągam po skorzystaniu z kilku algów, oni realizują za pomocą jednego.

Rekordziści układają kostkę w czasie krótszym niż 10 sekund. Tak, to nie pomyłka. Żeby to było możliwe, w ciągu sekundy muszą wykonać średnio po ok. 6 ruchów. Ja wykonuję średnio do 2 ruchów na sekundę, co przy mojej metodzie daje wynik końcowy rzędu 1,5 minuty.

Mój rekord życiowy to 1 min 29 s (średnia z trzech kolejnych ułożeń). To może niezbyt imponujące w porównaniu z rekordem świata, ale dla hobbysty takiego jak ja to całkiem niezły wynik.

To zresztą chyba wszystko, co można osiągnąć amatorskimi metodami. Wskoczenie na wyższy poziom wymagałoby opanowania znacznie większej liczby algorytmów, wykonywania szybszych ruchów i opanowania „finger shortcutów”, czyli równocześnie kilku ruchów.

„Zawodowcy” trenują po kilka godzin dziennie, układając kostkę kilkaset razy, wkuwając przy okazji coraz to nowsze algi. Bo sukces w speedcubingu można osiągnąć tylko łącząc sprawność manualną z opanowaniem odpowiedniej liczby algorytmów.

Choć trudno w to uwierzyć, rekordziści opanowali nawet po 100 algorytmów, które stosują automatycznie. W ciągu kilku czy kilkunastu sekund nie ma zbyt wiele czasu na analizę.

Ja raczej nie pobiję rekordu świata – trudno mierzyć się z nastoletnimi organizmami, które działają jak automaty i potrafią ułożyć kostkę, wykonując średnio około 60 odpowiednich ruchów z prędkością wirowania młynka do kawy. Mój „problem” z magiczną kostką polega na tym, że za mało pamiętam, a za dużo analizuję. Za długo myślę, a za wolno kręcę. Jednak to nie powstrzymuje mnie przed treningami i kolejnymi próbami bicia własnych rekordów. W końcu robię to dla przyjemności.

< wróć

Do góry

Przyjazna rekrutacja

Aplikacja online

Jesteś absolwentem szkoły wyższej?

Masz doświadczenie w pracy w branży IT?

Zgłoś się - prowadzimy ciągły nabór.

Złóż aplikację

NEWSLETTER KARIERA W BCC

Po godzinach

Przeczytaj, czym zajmujemy się po pracy.

więcej

zwiń